Stracone zwycięstwo? Interwencja w Iraku dziesięć lat później

1892 4
?UKASZ SMALEC, Program Ameryka?ski

irak, us army licencja CCW przededniu dziesi?tej rocznicy interwencji koalicji (czyt. ameryka?skiej) w Iraku pod jak?e szczytnym kryptonimem Iracka Wolno?? warto skonfrontowa? przy?wiecaj?ce jej cele ze skutkami, jakie przynios?a. Te pierwsze wydaj? si? by? dalece nieadekwatne w stosunku do tych ostatnich. Mimo ?e po jej zako?czeniu USA pozosta?y kluczowym rozgrywaj?cym w polityce mi?dzynarodowej, to jednak ju? nie w roli hegemona a primus inter pares. U progu prezydentury Busha jr USA cieszy?y si? bezprecedensow? w dotychczasowej historii ludzko?ci dominacj? w skali globalnej. Ich przewaga, jak s?usznie wskazuje Zbigniew Brzezi?ski, nie znajdowa?a precedensu w historii, by?y one „pierwszym mocarstwem naprawd? ogólno?wiatowym”.

Ambicje imperialne doprowadzi?y do zmiany w polityce zagranicznej. Abstrahuj?c od tego, czy by?a to radykalna zmiana, czy racj? ma Robert Kagan, który wskazuje, ?e Stany Zjednoczone po 11 wrze?nia 2001 r. sta?y si? bardziej sob?, nale?y wskaza?, i? USA rzeczywi?cie zacz??y dzia?a? bardziej zdecydowanie.

Nowe rozdanie

Bez w?tpienia interwencja czy, jak wol? przeciwnicy republika?skiej administracji, agresja na Irak stanowi?a element wi?kszej ca?o?ci, jak? by?a ameryka?ska strategia bezpiecze?stwa wobec Bliskiego Wschodu. Bodaj najtrafniej okre?laj? j? s?owa prof. Krzysztofa Kubiaka, który mówi? o „nowym rozdaniu w dziedzinie bezpiecze?stwa w regionie”. Obalenie irackiego dyktatora mia?o z jednej strony doprowadzi? do zaistnienia sui generis efektu domina demokratyzacji. Z drugiej natomiast – stanowi? przestrog? dla innych antyameryka?skich dyktatorów, aby wyci?gn?li wnioski ze swoich dotychczasowych poczyna?. Do?? istotne by?y równie? wzgl?dy ekonomiczne (wymiar surowcowy konfliktu oraz nadzieja na popraw? koniunktury gospodarczej w USA), presja ze strony sojuszników, z Izraelem i Arabi? Saudyjsk? na czele, czy te? wp?yw neokonserwatyzmu. Towszystko” by?o jednak ukryte pod grub? warstw? propagandow?, w której na pierwszy plan wysuwano konieczno?? walki z proliferacj? BMR, walk? ze wspieraniem terroryzmu oraz naruszeniami praw cz?owieka w Iraku ze strony re?imu. Saddam Husajn nadawa? si? doskonale do odegrania roli przeciwnika Stanów Zjednoczonych, dostarcza? a? nadto pretekstów, które ówczesna administracja skrz?tnie wykorzysta?a. Paradoksalnie, z punktu widzenia Bia?ego Domu im adwersarz jest bardziej odra?aj?cy, tym lepiej. Wpisuje si? to doskonale w ameryka?sk? kultur? strategiczn?, zgodnie z któr? Amerykanie to krzy?owcy, ch?tnie prowadz?cy wojny w imi? wy?szych idea?ów przeciwko si?om z?a. Nie s? natomiast zdolni prowadzi? dzia?ania okupacyjne, co doskonale pokaza? casus iracki.

Mission Accomplished?

Gor?ca faza konfliktu z Irakiem zako?czy?a si? bardzo szybko (zaledwie po sze?ciu tygodniach), zachwytom nad bezprecedensowym zwyci?stwem nie by?o ko?ca. G?osy rozs?dku skutecznie zag?uszano hurraoptymistycznymi prognozami administracji republika?skiej. Jak okaza?o si? do?? szybko, ameryka?ski Blitzkrieg przez irack? pustyni? stanowi? zaledwie uwertur? tego, co czeka?o koalicj? po opadni?ciu wojennego kurzu. Ponad siedmioletni okres ameryka?skiej obecno?ci w Iraku w ramach operacji Iracka Wolno??* wydatnie ograniczy? szanse na zwyci?stwo w wojnie o „serca i umys?y” ludno?ci irackiej. Sytuacji nie zmieni?a równie? operacja Nowa Jutrzenka, która zako?czy?a si? ponad rok temu, w grudniu 2011, wraz z wycofaniem ostatnich jednostek ameryka?skich.

Amerykanie wbrew powszechnym opiniom (przynajmniej w kr?gu administracji republika?skiej oraz neokonserwatystów) nie byli, nie s? i zapewne nie b?d? traktowani jako wyzwoliciele, ale raczej jako okupanci. Dzia?ania ameryka?skie realizowane w ramach procesu odbudowy Iraku bieg?y dwutorowo. By?y to dzia?ania, które z jednej strony zmierza?y do zapewnienia bezpiecze?stwa i ustabilizowanie sytuacji, drugiej natomiast do odbudowy, a raczej stworzenia od podstaw nowego systemu politycznego. Na obu obszarach odnoszono zarówno sukcesy jak i ponoszono pora?ki.

Sytuacja bezpiecze?stwa zacz??a ulega? znacz?cej poprawie dopiero od czasu rozpocz?cia realizacji strategii G??bokiego Przyp?ywu (2007 r.). Dzi?ki sukcesom jej realizacji uda?o si? najpierw doprowadzi? do zmiany charakteru misji, by ostatecznie zako?czy? wieloletni? obecno?? ameryka?sk? w Iraku. Na p?aszczy?nie politycznej równie? odnoszono sukcesy (m. in. podwójne wybory parlamentarne oraz referendum konstytucyjne), niemniej jednak nie by?o powodów do wielkiego optymizmu (niepomy?lne z punktu widzenia USA wyniki przeprowadzonych elekcji). Uwa?am, ?e wskazane powy?ej sukcesy by?y dalece nieadekwatne w porównaniu do poniesionych nak?adów finansowych, relatywnie du?ej, jak na warunki ameryka?skie daniny krwi ?o?nierzy, jak równie? spadku atrakcyjno?ci ameryka?skiej soft power. Ten ostatni proces by? pochodn? ameryka?skiej drogi do wojny (w jej czasie do?? cz?sto, mówi?c ogl?dnie, mijano si? z prawd?, co mia?o zapewni? poparcie spo?eczno?ci mi?dzynarodowej), jak i kl?ski humanitarnej, jaka dotkn??a powojenny Irak (?mier? ponad 100 tys. cywilów, ok. 4-5 mln uchod?ców).

Lekcja z Iraku

Wydaje si?, ?e do?wiadczenia irackie s? dla Waszyngtonu o tyle gorzk?, co warto?ciow? lekcj?. Ucierpia? nie tylko ameryka?ski wizerunek jako obro?cy wolno?ci i demokracji, ale os?abiony zosta? równie? potencja? ameryka?ski. Pope?niono szereg b??dów, które doprowadzi?y do osi?gni?cia „katastrofalnego zwyci?stwa”. Oczywi?cie trudno zaprzeczy?, ?e w?odarze Bia?ego Domu opracowali spójn? – na pierwszy rzut oka – strategi? dzia?ania wobec regionu Bliskiego Wschodu. Niemniej nale?y wskaza? na podstawowy problem, to znaczy oparcie jej na my?leniu ?yczeniowym.

Stany Zjednoczone nie by?y równie? w stanie przygotowa? spójnej strategii w zakresie przysz?o?ci Iraku. Z jednej strony chodzi?o o stworzenie pa?stwa klienckiego (relatywnie s?abego, w pe?ni zale?nego w zakresie polityki zagranicznej od Stanów Zjednoczonych). Z drugiej natomiast stworzenie przeciwwagi dla Iranu. Wskazane cele wzajemnie si? wykluczaj?. Zdaj?c sobie spraw? z mog?cych si? pojawi? zarzutów, ?e ameryka?sk? polityk? zagraniczn? przygotowuj? wybitni fachowcy, odsy?am do licznych publikacji autorów ameryka?skich, którzy obrazowo przedstawili mechanizmy dzia?ania administracji „czasu wojny” wobec problemu irackiego, jak zwyk?o si? okre?la? ekip? Busha. Jak s?usznie skonstatowa? to profesor Roman Ku?niar oraz David Owen, decyduj?cy by? hubris syndrome, nie po raz pierwszy pycha okaza?a si? zgubna.

Co wi?cej interwencja USA, zgodnie z oczekiwaniami tego kraju, przynios?a zasadnicz? zmian? okoliczno?ci na Bliskim Wschodzie, jednak?e w innym ni? antycypowany kierunku (m.in. wzrost relatywnego znaczenia Iranu, brak efektu „domina demokratyzacji” na Bliskim Wschodzie oraz wzrost aktywno?ci terrorystycznej w regionie).

 Perspektywy na przysz?o??

Od pocz?tku wojny z Irakiem niezmiennym celem ameryka?skiej polityki zagranicznej pozostaje zwi?kszenie wp?ywów politycznych w tym pa?stwie. Wydaje si?, ?e nieprzypadkowo w Bagdadzie powsta?a najwi?ksza na ?wiecie ameryka?ska ambasada, której zadania zapewne wykracza?yby poza reprezentowania interesów ameryka?skich, rozci?gaj?c si? na funkcje „doradcze”, nadzorowanie funkcjonowanie tzw. „strategicznego partnerstwa”.

Wskazany powy?ej cel od „zawsze” wydawa? si? trudny do realizacji. Po wycofaniu jednostek ameryka?skich z Iraku jawi si? jako zadanie jeszcze bardziej skomplikowane. Tymczasem USA nie sta? na utrat? wp?ywów w Iraku, który jest niezb?dnym elementem bliskowschodniej uk?adanki w dziedzinie bezpiecze?stwa. W tym kontek?cie pojawi? si? pomys? „partnerstwa strategicznego” (koszt szacowany na 7-9 mld dolarów rocznie).

Waszyngton z nies?abn?c? uwag? obserwuje rozwój sytuacji w Iraku, równie? po wycofaniu „ameryka?skich ch?opców”. Od tego momentu sytuacja w Iraku jest dynamiczna, ale poza wymiarem gospodarczym (poziom wydobycia ropy naftowej wzrós? w sierpniu ub. roku do najwy?szego poziomu w ostatniej dekadzie, przekraczaj?c 3 mln bary?ek dziennie) zmiany nie s? korzystne. Bardzo niepokoj?cy jest wysoki poziom przemocy (w ostatnim czasie wraz ze zbli?aj?c? si? dziesi?t? rocznic? ameryka?skiej interwencji wydatnie zwi?ksza si? ilo?? aktów przemocy), który sta? si? na nowo niemal nieod??cznym elementem irackiego krajobrazu ju? w kilka godzin po wycofaniu jednostek ameryka?skich w grudniu 2011 r. Do?? niebezpieczne wydaj? si? równie? rosn?ce wp?ywy premiera Nouri al-Maliki’ego (jednocze?nie sprawuje on funkcj? ministra spraw wewn?trznych, obrony oraz bezpiecze?stwa narodowego). Uwzgl?dniaj?c jego rosn?ce poparcie ze strony armii, coraz bardziej realne staje si? widmo Saddama Husajna.


* Pocz?tkowo wraz z Wielk? Brytani? w roli mocarstwa okupacyjnego, po odzyskaniu niepodleg?o?ci przez Irak jako g?ówny dostarczyciel jednostek w ramach Si? Wielonarodowych w Iraku, a? wreszcie g?ównie w charakterze pomocniczo-szkoleniowym po wej?ciu w ?ycie porozumienia SOFA.


Przeczytaj te?:

To be happy it is important to be healthy. How can medicines help up? It isn’t tight for immigrants to purchase drugs online. How it is possible? For example Xylocaine causes loss of feeling in an area of your body. Given during childbirth. Secondly treats emergency heart rhythm problems. Usually, if you have lost the charisma, charm to a particular partner, treatment options like Cialis to improve potency is unlikely to help him back. Cialis is a drug used to treat different troubles. What do you already know about sildenafil vs tadalafil? Apparently each adult has heard about vardenafil vs sildenafil. (Read more http://rootinfonline.com/cialis-for-daily-use.html). Like all other medications, Cialis is also secret according of it’s active ingredient. While the medicine is credited with nerve hurt, it can also cause sexual disorder. The most common potentially serious side effects of such medicaments like Cialis is stuffy or runny nose. Tell local physician if you have any unwanted side effect that bothers you. Discuss the matter with your health care professional to ensure that you can use this drug. Some tests can be used to extent of male sexual problems.

The following two tabs change content below.

Łukasz Smalec

Absolwent Instytutu Stosunków Międzynarodowych Uniwersytetu Warszawskiego w specjalności bezpieczeństwo i studia strategiczne (2011 r.) oraz Szkoły Głównej Handlowej (kierunek zarządzanie, 2013). Doktorant na Wydziale Dziennikarstwa i Nauk Politycznych UW. Odbywał staże w Polskim Instytucie Spraw Międzynarodowych (2010) oraz Ministerstwie Spraw Zagranicznych (2012).W przeszłości współpracownik portalu stosunki.pl oraz miesięcznika Stosunki Międzynarodowe. Zainteresowania badawcze: bezpieczeństwo międzynarodowe po Zimnej Wojnie, polityka bezpieczeństwa oraz kultura strategiczna USA, region "Globalnych Bałkan" (zwłaszcza Irak, Iran and Afganistan), rywalizacja/współpraca amerykańsko-chińska oraz problematyka północnokoreańska. kontakt: lukasz.smalec(at)centruminicjatyw.org

4 komentarzy on "Stracone zwycięstwo? Interwencja w Iraku dziesięć lat później"

  1. Dzieki za ciekawy komentarz.
    Mala refleksja: dla mnie interwencje w Afganisatnie i Iraku postawily fundamentalne i wydaje sie na danym etapie dziejowym nierozwiazalne pytanie o to, jak daleko posunac sie moze polityk, lider panstwa, w swoich decyzjach: czy dopuszczalne jest stosowanie tortur, jesli moze to zapobiec kolejnej tragedi na skale 9/11? Wszak polityk jest rozliczany za skutki dzialan, za efekt, nie za srodki… Czy nasze zachodnie spoleczesntwa sa w stanie zaakceptowac strach zwiazany z mozliwym zamachem terrosytycznym, wyrzekajac sie tortur? Czy jestesmy swiadomi konsekwencji jednej lub drugiej decysji? Czy powinnismy odwolywac sie do moralnosci w polityce…?
    Pewnie filozofowie i etycy juz nad tym pracuja. Jak by ktos sie natknal na jakies opracowania, to bede wdzieczna za cynk.

  2. Basia Marcinkowska

    „Czy powinnismy odwolywac sie do moralnosci w polityce…?” – Anita przerażasz mnie tym pytaniem! 😛

  3. Kamil Mazurek

    Mnie też 😛

    Co się zaś tyczy odpowiedzi na nie, to pisał o tym oczywiście Max Weber w kontekście etyki przekonań i etyki odpowiedzialności.

  4. A mnie niekoniecznie;) Stany Zjednoczone robiły to niemal przez cały okres swojej historii, mimo że bardzo często nie miało to wiele albo nawet nic wspólnego z ich praktyką polityczną. Nawet uzupełnienie doktryny Monroe w imię którego nie wahano się ingerować w sprawy wewnętrzne państw Ameryki Środkowej czy wcześniej boskie przeznaczenie w imię którego m.in., wydaje mi się zasadne w tym miejscu słowo, „eksterminacja” olbrzymiej większości autochtonów. Z jednej strony można zapewne przypisać cynizm włodarzom w Waszyngtonie, z drugiej w niektórych przypadkach (vide Wilson) jestem w stanie uwierzyć, że wiara w wyjątkowość amerykańskich rozwiązań ustrojowych, które uważano za obiektywnie lepsze od europejskich. Natomiast w kategoriach iście europejskich tzn. dość otwarcie opowiadało się za realizacją interesu narodowego, o ile pamiętam, działało dwóch prezydentów tj. T. Roosevelt oraz R. Nixon, choć chyba ten pierwszy robił to w sposób bardziej bezpośredni.

    Nawet w przypadku tak haniebnych (mam na myśli głównie preparowanie dowodów na posiadanie BMR przez Irak oraz retorykę Waszyngtonu wobec europejskich oponentów), z punktu widzenia państwa, które miało stanowić uosobienie idei wolności, demokracji, jak interwencja Iraqi Freedom zawsze starają się przedstawić swoje działania jako walkę dobra ze złem. Oczywiście wiadomo, kto znajduję się po właściwej stronie.
    W zdecydowanej większości przypadków odnoszą mniejszy lub większy sukces dzięki swojej retoryce a w konsekwencji zyskują poparcie.

    Nie mogę się zgodzić, że wojna z Irakiem była toczona w imię uniknięcia powtórki tragicznych wydarzeń 9/11. Związki S. Husajna z terroryzmem były nikłe, co więcej ograniczały się do wspierania przez niego finansowo zamachów samobójczych dokonywanych przez Palestyńczyków (wypłacał rodzinom palestyńskich zamachowców–samobójców nagrody pieniężne). Dla bin Ladena był apostatą, ponadto w przeszłości zaatakował bratni Kuwejt. Nie mówiąc już o realności zagrożeń dla USA czy szerzej rozumianego amerykańskiego stylu życia (nie tylko brak zagrożenia ze strony innych państw np. atakiem terytorium, swoboda handlu, itd., ale również poszanowanie swobód jednostki, ochrona obywatela przed niebezpiecznym rozrastaniem się środków przymusu i aparatu bezpieczeństwa). Mam wrażenie, że w imię tzw. wojny z terrorem mieliśmy do czynienia z takim właśnie problemem, w którym, jak słusznie zauważyłaś Anito, ograniczano swobody jednostek, ale nie w imię ochrony przed zagrożeniem, ale realizacji własnych interesów czy też szerszej strategii polityki zagranicznej. Nie od dzisiaj wiadomo, że w czasie wojny można działać bardziej zdecydowanie a jednocześnie mniej przejrzyście dla obywateli, co ekipa Busha wykorzystywała bardzo chętnie.

Leave a Comment

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <s> <strike> <strong>