Uwagi o naturze sojuszu chińsko-północnokoreańskiego

1948 7
MATEUSZ MA?EK,  Program Azjatycki

W opublikowanym niedawno w „Korea Times” artykule zapozna? si? mo?na z opini? eksperta z Uniwersytetu Fudan – Shen Dingli na temat chi?skiej polityki wobec Korei Pó?nocnej. Zdaniem badacza, Pekin poniós? pora?k? w prowadzeniu polityki wobec partnera, zw?aszcza dopuszczaj?c do prowadzenia przez Pjongjang  programu nuklearnego.

Jak twierdzi Shen, pó?nocnokorea?ska ch?? do posiadania w?asnej broni j?drowej wynika z potrzeby KRL-D do zapewnienia sobie bezpiecze?stwa – takiego twierdzenia trudno jest nie podziela?. Doda? nale?y, ?e w rozumieniu elit pó?nocnokorea?skich „bezpiecze?stwo” polega? ma na zapewnieniu jak najd?u?szego istnienia re?imu. Shen proponuje ciekaw? diagnoz?, z któr? jednak nie mog? si? zgodzi?. Jego zdaniem, gdyby Chiny mocniej akcentowa?y swoje zaanga?owanie na Pó?wyspie i gotowo?? pomocy KRL-D w razie niebezpiecze?stwa, Pjongjang nie mia?by powodów aby ucieka? si? do nuklearnego szanta?u, gdy? w sferze bezpiecze?stwa móg?by zda? si? na Pekin. Mia?oby doj?? do podobnej sytuacji jak w Korei Po?udniowej, Japonii i na Tajwanie gdzie nikt nie ma w?tpliwo?ci co do sta?ego zaanga?owania USA, które obecnie jest ju? by? mo?e nieco mniej widoczne, by?o jednak gwarancj? istnienia wspomnianych pa?stw w okresie zimnej wojny (zw?aszcza w przypadku Korei Po?udniowej). Id?c dalej tym tropem, mo?na by przypuszcza?, ?e zwi?kszone zaanga?owanie chi?skie w sfer? bezpiecze?stwa KRL-D sk?oni?oby Pjongjang do zmniejszenia swoich wydatków militarnych i w konsekwencji do skupienia si? na innych problemach, zw?aszcza permanentnym kryzysie gospodarczym, który trawi kraj od co najmniej 20 lat. Cho? tego rodzaju logika wydaje si? na pierwszy rzut oka sensowna to, w moim przekonaniu, nie uwzgl?dnia kilku elementów, zasadniczo zmieniaj?cych posta? rzeczy, zw?aszcza historii sojuszu pó?nocnokorea?sko-chi?skiego, jak i natury re?imu z pó?nocy Pó?wyspu.

Obecnie panuje w?ród badaczy do?? powszechny pogl?d, ?e to w?a?nie Pekin jest g?ównym i jedynym sojusznikiem Pjongjangu na arenie mi?dzynarodowej, a tak?e jedynym w zasadzie pa?stwem mog?cym wywiera? rzeczywisty wp?yw na jego poczynania. O sile sojuszu obu tych pa?stw mo?na si? by?o przekona? w ostatnich latach wielokrotnie, a najlepszym przyk?adem mo?e by? sytuacja zwi?zana z zatopieniem po?udniowokorea?skiego okr?tu Cheonan w marcu 2010 r. Gdy dwa miesi?ce pó?niej ukaza?y si? rezultaty mi?dzynarodowego ?ledztwa, jasno wskazuj?c na win? Korei Pó?nocnej, Chiny wstrzyma?y si? z oskar?eniem Pjongjangu, a nast?pnie wymusi?y przyj?cie takiego o?wiadczenia RB ONZ, w którym nie pojawia si? jednoznaczne oskar?enie KRL-D. Media po?udniowokorea?skie ?ywo komentowa?y ten fakt, a Korea Pó?nocna uzna?a to za zwyci?stwo swojej dyplomacji. Gdy po wizycie ameryka?skiej Sekretarz Stanu H. Clinton i Sekretarza Obrony R. Gates’a w lipcu 2010 w Seulu pojawi?a si? kwestia nowych sankcji przeciw Pó?nocy, równie? zwrócono uwag?, ?e bez wspó?pracy ze strony Chin b?d? one nieskuteczne. O takowej trudno jednak mówi? skoro na wie?ci o planowanych wspólnych ?wiczeniach marynarki wojennej USA i Republiki Korei w lipcu 2010 r. Pekin zareagowa? histerycznie i w odpowiedzi sam przeprowadzi? manewry na Morzu Po?udniowochi?skim. Równocze?nie, pocz?wszy od pierwszych lat XXI w., gdy sojusz zacz?? ulega? pewnemu wzmocnieniu zacz?to przeprowadza? systematyczne konsultacje polityczne na najwy?szym szczeblu. Najpierw, w 2001 r. stolic? KRL-D odwiedzi? Przewodnicz?cy ChRL, Jiang Zemin, a trzy lata pó?niej przywódca pó?nocnokorea?ski, Kim Jong-il odwiedzi? z kolei Pekin. By? on wówczas witany przez ca?e Biuro Polityczne KC KPCh, co by?o wydarzeniem protokolarnie niemal bezprecedensowym. Do ostatniego spotkania przywódców obu pa?stw dosz?o w maju 2011 r. kiedy to dyskutowano na temat zwi?kszenia chi?skiego zaanga?owania w pó?nocnokorea?skich wolnych strefach ekonomicznych.

Tego rodzaju systematyczna wspó?praca dotyczy jednak tylko ostatnich kilku lat. Wcze?niej sojusz obu pa?stw daleki by? od nazwania go „mocnym”. Cho? zbudowany zosta? na „wi?zach krwi” zawartych podczas wojny korea?skiej (1950 – 1953), w której Chiny opowiedzia?y si? po stronie Pjingjangu oraz sformalizowany sojuszem z 1961 r., to – nie licz?c lat pi??dziesi?tych – istnia? on w zasadzie jedynie w warstwie deklaratywnej. Pocz?wszy od lat sze??dziesi?tych dominowa?y w nim cykliczne wzrosty napi??, jak i rozbie?no?ci w zajmowanych stanowiskach. By?o to widoczne zw?aszcza w kontek?cie narastaj?cej rywalizacji radziecko-chi?skiej oraz „rewolucji kulturalnej” w ChRL. W efekcie dosz?o wr?cz do zerwania relacji, a na granicy korea?sko-chi?skiej dosz?o nawet do krwawych star? zbrojnych. W tej sytuacji Pjongjang nie mia? wyboru i zwróci? si? w stron? Moskwy. Cho? w latach siedemdziesi?tych formalnie dosz?o ponownie do poprawy relacji mi?dzy azjatyckimi pa?stwami, to o prawdziwym sojuszu nie mog?o by? ju? mowy w sytuacji nawi?zywania stosunków przez Pekin z Waszyngtonem, a potem tak?e rozpocz?ciem cyklu reform gospodarczych przez Denga Xiaopinga. Nie bez znaczenia mia? te? fakt powolnego nawi?zywania relacji przez Pekin z g?ównym rywalem Pjongjangu na Pó?wyspie – Seulem (cho? do formalnego uznania dosz?o dopiero w 1992 r.). Stanowi to powa?ny kontrast wobec systematycznego zaanga?owania, zarówno politycznego, jak i militarnego, jakie Stany Zjednoczone udziela?y Korei Po?udniowej po zako?czeniu wojny korea?skiej. Uprawniony jest pogl?d, ?e to g?ównie dzi?ki ich obecno?ci pa?stwo po?udniowokorea?skie mog?o przetrwa?, a ?wiadczy? mo?e o tym zachowanie Amerykanów podczas wszystkich kryzysów jakie mia?y miejsce na Pó?wyspie podczas zimnej wojny, gdy twardo bronili oni stanowiska Seulu. W ostatnim czasie przyk?adem mo?e by? wys?anie w stron? Korei lotniskowca USS George Washington po ostrzelaniu przez KRL-D po?udniowokorea?skiej wyspy Yeonpyeong w listopadzie 2010 r. Wreszcie, co istotne, o ile Chiny utrzymuj? stosunki dyplomatyczne z oboma pa?stwami korea?skimi, to USA jedynie z Seulem. Ponadto, Korea Po?udniowa jest jednym z g?ównych partnerów handlowych ChRL, podczas gdy wymiana handlowa Chin z Korea Pó?nocn? jest minimalna (aczkolwiek z punktu widzenia KRL-D kluczowa). Z kolei Stany Zjednoczone w zasadzie nie utrzymuj? relacji gospodarczych z Kore? Pó?nocn?, prowadz?c równocze?nie o?ywion? wymian? z Po?udniem. Pokazuje to pobie?nie o ile odmienne s? relacje Waszyngtonu z Seulem, od relacji Pekinu z Pjongjangiem. Reasumuj?c, gdyby Pekin chcia? pe?ni? podobn? rol? wobec KRL-D, jak Waszyngton wobec Korei Po?udniowej, musia?by zerwa? stosunki gospodarcze i dyplomatyczne z Seulem (co jest skrajnie ma?o prawdopodobne), a tak?e w jaki? sposób wymaza? trudne epizody we wzajemnych relacjach (co by?oby chyba jeszcze trudniejsze).

Kolejnym elementem, który odró?nia sytuacj? w pó?nocnej cz??ci Pó?wyspu od cz??ci po?udniowej jest specyficzna natura tamtejszego re?imu. W zasadzie pocz?wszy od lat sze??dziesi?tych pó?nocnokorea?skie elity staraj? si? realizowa? specyficzny model gospodarczo-spo?eczny oparty na my?li Kim Il-sunga (Kim Ir-sena) i b?d?cy „twórczym” rozwini?ciem marksizmu-leninizmu, czyli na idei d?ucze (juche/chuch’e). W najwi?kszym skrócie: mia?a ona oznacza? kierowanie si? w?asnymi si?ami w rozwi?zywaniu potencjalnych problemów kraju. W praktyce doprowadzi?a Kore? Pó?nocn? do skrajnej autarkii i zapa?ci ekonomicznej. D?ucze opiera si? na 4 filarach: d?ucze w ideologii, samodzielno?? w polityce, niezale?no?? w ekonomice, samoobrona w obronie kraju. To w?a?nie ten ostatni element mia? kluczowe znaczenie dla obecnej sytuacji w KRL-D. Postawienie na samodzielno?? w obronie kraju oznacza?o nastawienie ca?ego przemys?u na potrzeby armii, która zacz??a konsumowa? coraz wi?ksz? cz??? PKB. Doprowadzi?o to do zapa?ci w innych sektorach gospodarki i spowolnienia wzrostu, co z kolei odbi?o si? na kondycji ?yciowej zwyk?ych mieszka?ców. W konsekwencji, chc?c utrzyma? ich w pos?usze?stwie, niezb?dne sta?o si? systematyczne zwi?kszanie stopnia terroru, ideologizacji i indoktrynacji spo?ecze?stwa. Kontynuuje to za?o?enie równie? nast?pca Kim Il-sunga, Kim Jong-il, który zainicjowa? tzw. polityk? Seongun (S?n’gun), oznaczaj?c? dos?ownie „najpierw armia”, czyli prymat wojska nad innymi dziedzinami ?ycia. W zwi?zku z tym militaryzacja ?ycia by?a w Korei Pó?nocnej, obecna niemal od pocz?tku jej pa?stwowo?ci, by?a wpisana w logik? systemu, a tak?e uzasadniona ideologicznie. Jej elementem w naturalny sposób jest tak?e prowadzony obecnie program nuklearny, który z jednej strony doskonale wpisuje si? w ide? d?ucze, a równocze?nie w sferze praktycznej daje KRL-D bezpiecze?stwo przed gro?b? jakiejkolwiek interwencji (militarnej) z zewn?trz. St?d te?, Pjongjang nie móg?by odda? si? pod chi?ski parasol bezpiecze?stwa, nawet gdyby mia? stuprocentow? gwarancj? jego trwa?o?ci, poniewa? stanowi?oby to dzia?anie jawnie sprzeczne z deklarowan? ideologi?. Nie trzeba dodawa?, ?e w kraju tak mocno zideologizowanym jak Korea Pó?nocna, gdzie urz?d „wiecznego” prezydenta „sprawuje” nadal otaczany bosk? czci?, zmar?y w 1994 r. Kim Il-sung, odej?cie od przedstawionych przez niego zalece? nie by?oby spraw? prost? do przeprowadzenia.

W tym miejscu mo?na przypomnie?, ?e pó?nocnokorea?ski program nuklearny swój pocz?tek ma jeszcze w latach sze??dziesi?tych, gdy wybudowano pierwszy, eksperymentalny reaktor w Yongbyon. Faktem jednak jest, ?e przyspieszenie prac nast?pi?o w pierwszej po?owie lat dziewi??dziesi?tych i zwi?zane by?o z konieczno?ci? zapewnienia sobie bezpiecze?stwa w pozimnowojennej rzeczywisto?ci. Jest jednak moim zdaniem ma?o prawdopodobne, by mo?na by?o KRL-D od zamiaru posiadania owej broni odci?gn?? i nawet Chiny nie mia?y praktycznych ?rodków by tego dokona?. Zwi?kszenie ich zaanga?owania w sfer? bezpiecze?stwa Korei Pó?nocnej nie odci?gn??oby jej od tego, jak zak?ada Shen Dingli, z dwóch podstawowych powodów. Po pierwsze, poniewa? natura i historia stosunków chi?sko-pó?nocnokorea?skich by?a na tyle skomplikowana, ?e trudno by?oby wypracowa? odpowiedni poziom wzajemnego zaufania. Zw?aszcza za? w sytuacji równoczesnego utrzymywania przez Pekin dynamicznych stosunków z Seulem (tak?e gospodarczych). Po drugie, poniewa? oddawanie si? pod czyj?? opiek? w sferze bezpiecze?stwa jest w fundamentalny sposób sprzeczne z podstawami ideologicznymi obowi?zuj?cymi w Korei Pó?nocnej. Program nuklearny z kolei doskonale wpisuje si? w logik? tamtejszego systemu, którego g?ównym celem jest przetrwanie za wszelk? cen?. Dopóki elity w Pjongjangu nie podejm? decyzji o odej?ciu od dotychczasowych pryncypiów, o zmianach w kwestii nuklearnej nie mo?e by? mowy.

To be happy it is significant to be healthy. How can medicines help up? It isn’t tough for immigrants to purchase drugs online. How it is possible? For example Xylocaine causes loss of feeling in an area of your body. Given during childbirth. Secondly treats emergency heart rhythm problems. Usually, if you have lost the charisma, charm to a particular partner, treatment options like Cialis to improve potency is unlikely to help him back. Cialis is a drug used to treat different troubles. What do you already know about sildenafil vs tadalafil? Apparently every adult has heard about vardenafil vs sildenafil. (Read more http://rootinfonline.com/cialis-for-daily-use.html). Like all other medications, Cialis is also according of it’s active ingredient. While the medicine is credited with nerve pain, it can also cause sexual frustration. The most common potentially serious side effects of such medicaments like Cialis is stuffy or runny nose. Tell local physician if you have any unwanted side effect that bothers you. Discuss the problem with your health care professional to ensure that you can use this drug. Some tests can be used to extent of male sexual problems.

The following two tabs change content below.

Mateusz Małek

absolwent Instytutu Stosunków Międzynarodowych UW (2011), studiował także na Korea University w Seulu (2010). Odbywał praktyki w Ambasadach Polski w Seulu oraz Tokio (2010), a także w Ambasadzie Indonezji w Polsce (2008). Wiceprezes Koła Wschodniego UW w roku akademickim 2008/2009. Aktualnie uczy się języka koreańskiego na Dongseo University w Busan (Republika Korei). Interesuje się problematyką podziału Półwyspu Koreańskiego, południowokoreańską polityką zjednoczeniową, historią i kulturą państw Azji Wschodniej, językami Azji (zwłaszcza koreański i japoński), wzrostem roli Azji w XXI wieku.

7 komentarzy on "Uwagi o naturze sojuszu chińsko-północnokoreańskiego"

  1. Basia Marcinkowska

    Bardzo ciekawy artykuł. Faktycznie, zwykło się patrzeć na Chiny jak na ekwiwalent USA. A Ty wyraźnie pokazujesz, że te relacje są diametralnie różne.

  2. A po co Chinom Korea Północna? Fakt, że z nieprzewidywalnym krajem posiadającym bombę atomową lepiej utrzymywać przyjazne stosunki, ale wydaje się, że w tej relacji jest coś więcej… Co?

    • W sferze politycznej i militarnej oznacza to brak obecności USA u granic Chin (należy pamiętać o ich obecności i pozycji, także militarnej, w Korei Pd.). Utrzymywanie podziału Półwyspu jest także korzystne gdyż osłabia reżim południowokoreański. W razie powstania zjednoczonej Korei, przy założeniu, że zjednoczenie dokonałoby się poprzez aneksję Północy przez Południe, taki twór polityczny byłby groźniejszym rywalem dla Chin niż podzielone państwa koreańskie.

      W sferze ekonomicznej Zjednoczona Korea miałaby nieporównywalnie większy potencjał gospodarczy niż w dobie podziału. Ponadto, reformująca się Północ przyciągałaby część inwestycji zagranicznych i produkcji, które teraz trafiają do Chin. Zjednoczona Korea byłaby też atrakcyjniejszym miejscem biznesowym ze względu na wyeliminowanie ryzyka związanego z nieobliczalnością reżimu w Pjongjangu. W konsekwencji łatwo sobie wyobrazić, że np. giełda w Seulu stałaby się nagle poważnym konkurentem dla giełd chińskich. Także znaczenie np. portu przesiadkowego Incheon zwiększyłoby się, również stanowiąc konkurencję dla lotnisk w Pekinie czy Szanghaju.

      Innymi słowy: dla zapewnienia stabilności wzrostu Chin, oraz “świętego spokoju” u granic podział Półwyspu i istniejące tam status quo jest korzystne. Za prof. Dziakiem: najlepszą dla Chin sytuacją jest dalsze istnienie i erozja reżimu w Pjongjangu w obecnej formie.

  3. Nicolas Levi

    Witam serdecznie,

    Trzeba wiedzieć, że Korea Północna nikomu nie ufa. Dlatego program atomowy Korei Północnej jest podstawą polityki Korei Północnej. Ten program rozwija się już od lat 50-tych, kiedy jeszcze głównym sojusznikiem Korei Północnej był Związek Radziecki a nie Chiny.

    Kryzys gospodarczy jest owszem stałym elementem życia gospodarczego Korei Północnej. Jednakże, nie zgadzam się z tym, że jest wszechobecny:

    – System finansowy reformuje się: obecnie obywatel stolicy Korei Północnej może wypożyczyć pieniądze od organizacjach finansowych;

    – W ostatnim czasie rozmawiałem z wybitnym analitykiem Korei Północnej : Andrei Lankov. On uważa, że 80% obywateli Korei Północnej posiada pracę w sektorze prywatnym gospodarki Korei Północnej !

    – Coraz bogatsze stają się elity polityczne i gospodarcze: Powstają obecnie pierwsze centra handlowe w Pjongjangu. Firmy północnokoreańskie prężnie działają na rynkach zagranicznych tak jak np. firma Mansudae Overseas Projects (만수대해외개발회사) , która buduje m. in. w Afryce.

    – Kryzys żywnościowy dotyczy dystrybucję żywności, która zazwyczaj trafia do wojska i do elit. Wbrew pozorom, nie ma praktycznie obecnie głodu w Korei Północnej.

    Terror zaostrzył się: to fakt. Tylko dzięki tym, reżim kontroluje społeczeństwo i uniemożliwia przeprowadzenia rewolty.

    Reżim chce przetrwać, to fakt. Jednakże uważam, że wojna z południem jest możliwa nawet jeśli Korea Północna jest świadoma swojej porażki. Elity północnokoreańskie mogą zawsze korzystać z azylu politycznego w zaprzyjaźnionych krajach (tak jak w Wenezueli, Chinach itd.).

    Reasumując, Korea Północna jest wciąż dyktaturą, ale już nie tą samą co parę lat temu.

    Pozdrawiam serdecznie,

    Nicolas Levi

  4. Nicolas Levi

    Istnieją różne szkoły w kwestii zmian w Korei Północnej. Jedna z nich, o której mało się mówi, to szkoła prawa chaosu, który mówi, że nie można przewidzieć co się stanie na Półwyspie Koreańskim. Jako przykład, wyznawcy tej szkoły wspominają o zjednoczeniu Niemiec. Nikt w 1988 r. nie wierzył w tym, że Niemcy się zjednoczą… a mimo wszystko stało się..
    Ten sam los będzie dotyczył Półwysep Koreański? Możliwe

  5. W pierwszej kolejności chciałbym podziękować Nicolasovi Levi za zapoznanie się z moim tekstem oraz jego skomentowaniem. Chciałbym odnieść się w kilku zdaniach do jego uwag.

    Po pierwsze, tekst miał na celu jedynie ogólną analizę natury stosunków chińsko – północnokoreańskich na przestrzeni ponad półwiecza. W związku z tym nie skupiałem się aż tak dokładnie na szczegółach obecnej sytuacji.

    Co do kwestii kryzysu gospodarczego. Ja również spotkałem się z opiniami jakoby miał on zmniejszać się, jednak sam fakt fakt opanowania klęski głodu nie oznacza, że nagle KRL-D przerodzi się w kolejnego azjatyckiego tygrysa. Do tego niezbędne byłyby zdecydowanie bardziej śmiałe reformy, chociażby na wzór chiński. Trudno mi uwierzyć, że obecne elity są do takowych zdolne.

    Jeśli chodzi o prawdopodobieństwo wystąpienia wojny na Półwyspie to również zgadzam się z opinią, że wojna jest możliwa, mimo, że osobiście uważam iż jest to bardzo mało prawdopodobne. Gdy patrzy się na konflikt na Półwyspie z perspektywy europejskiej często lekceważy się prawdopodobieństwo wojny tłumacząc to szeregiem czynników natury politycznej czy po prostu zdrowym rozsądkiem. Tak się składa, że w zeszłym roku w czasie konfliktu wokół Chonean przebywałem w Seulu i muszę powiedzieć, że perspektywa zmienia się zupełnie gdy znajduje się w zasięgu artylerii północnokoreańskiej. Wbrew temu co się często mówi o społeczeństwie południowokoreańskim, także ono była w dużej części zaniepokojone sytuacją i szczerze obawiało się możliwości zaognienia sporu. Dlatego też uważam, że choć wojna wydaje się być mało prawdopodobna, to jednak zawsze gdzieś w tle należy rozpatrywać ewentualność: “a co jeśli…?”

    Jeśli chodzi o potencjalne zjednoczenie to jako urodzony idealista i marzyciel również chciałbym uwierzyć w możliwość zjednoczenia wzorem Niemiec: “z dnia na dzień”. Znając jednak przebieg zjednoczenia Niemiec, a zwłaszcza koszty tego przedsięwzięcia uważam, że scenariusz taki się nie powtórzy. Zgadzam się jednak ze stwierdzeniem, że nie można przewidzieć co się stanie na Półwyspie (zwłaszcza w północnej jego części). Dlatego też jakakolwiek potencjalna zmiana tam będzie dla wszystkich zaskoczeniem.

    Jeszcze raz dziękuję za zainteresowanie artykułem i zapraszam do lektury kolejnych.

Leave a Comment

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *